Droga Krzyżowa

I- Pan Jezus na śmierć skazany- SĘDZIA
     Pracuję w sądzie. Od dwudziestu lat. Jestem jak mówią bardzo surowym sędzią, ale jestem sprawiedliwy no i nieprzekupny. W ciągu tych lat ogłaszam różne wyroki, często skazujące. Na miesiąc, 10 lat albo na dożywocie. Byłem ostrożny i sumienny i oczywiście obiektywny... Wczoraj byłem w szpitalu. Po raz szósty w tym roku. Lekarz powiedział, że sprawa jest beznadziejna. Nie mam żadnych szans na wyleczenie. Został mi rok, może trzy lata, a może tydzień. W moich aktach zapisano – nieuleczalnie chory. Oto mój wyrok. Jestem skazany na śmierć. Obrońcy mi nie przyznano...
     Jezu bardzo Cię teraz potrzebuję. Pomóż mi zaakceptować to skazanie. Pomóż mi przyjąć mój wyrok tak jak Ty przyjąłeś Swój: bez szemrania, złorzeczenia i buntu.
Daj mi odwagę. Pomimo wszystko. Zawsze.

II- Pan Jezus bierze krzyż na Swoje ramiona– KSIĄDZ
     Stoję dziś przed wami i mówię tę spowiedź, wam się spowiadam. Na początku mego kapłaństwa miałem wiele chęci i zapału. Angażowałem się we wszystko i ze wszystkimi. Czułem się taki akceptowany. Dziękowałem Bogu za wszystko; za każdy dzień i każdego człowieka.
     Potem stało się ze mną coś dziwnego. Zaczęło mnie drażnić, że tyle czasu poświęcam innym. Denerwowały mnie ich problemy, ich słabości. Miałem dosyć ludzkich krzyży. Zacząłem unikać wszystkich i wszystkiego. I pewnego wieczoru stała się rzecz prosta, ale dla mnie znacząca. Gwóźdź! Wypadł ze ściany. To, co ten gwóźdź trzymał znalazło się na podłodze. Domyślacie się o co chodzi. Krzyż spadł ze ściany. Podniosłem Go i wróciłem do początku, wróciłem do Chrystusa, który bierze krzyż na Swe ramiona.
     Warto czasem wziąć cierpienie, którego można uniknąć, warto z miłości wyrzec się swego czasu, swych potrzeb, dóbr. Znacie to uczucie?

III- Pan Jezus po raz pierwszy upada pod ciężarem krzyża- ALKOHOLIK
     Temu, co zdarza się po raz pierwszy w naszym życiu przypisujemy duże znaczenie. Najpierw przez pierwsze wydarzenia poznajemy świat, później wpływamy na jego losy. Pierwsza miłość, pierwsza wypłata. Kiedy po raz pierwszy upiłem się do utraty przytomności nie wiedziałem, że to będzie początek mojego nałogu...
- co robisz?
- piję
- dlaczego pijesz?
- żeby zapomnieć
- o czym zapomnieć?
- że się wstydzę
- czego się wstydzisz?
- że piję

IV- Pan Jezus spotyka Swoją Matkę- SAMOTNA MATKA
     Rozumiem Cię Maryjo. Też jestem matką. Wydaje mi się, że wiem co wtedy czułaś. Wiem, choć nie straciłam syna, lecz dopiero go otrzymałam.
     Mieszkamy teraz w Domu Samotnej Matki... Tak wyszło... Często myślę o Tobie...
     Wyobrażam sobie Twoje opuszczone, bolejące serce, ale przecież pełne miłości.
     Wiesz Maryjo w tym jesteśmy do siebie podobne! Moje serce też cierpi, ale teraz ma dla kogo bić. O słyszysz jak krzyczy? Jest głodny! Kończę już. Jeszcze się odezwę.
     Do usłyszenia Mamo...

V- Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi- WOLONTARIUSZ
     Nie pracuję jako wolontariusz tylko, dlatego że na chrzcie otrzymałem imię Szymon. Wymowne imię prawda? Szymon pomógł nieść krzyż. Czasem myślę, co on wtedy czuł. Bunt? Może nienawiść do żołnierzy, którzy bili i kopali jego współbrata. A może złość i zniechęcenie, że wyrywają go z jego spokojnego życia między domem a polem.
     Panie nie pozwól mi zapomnieć, że wypełniając każde zadanie służę przede wszystkim Tobie. Chcę widzieć Ciebie w innych.
     Proszę o to ja – współczesny Szymon.

VI- Św.Weronika ociera twarz Panu Jezusowi- STUDENTKA ASP
     Jestem na drugim roku Akademii Sztuk Pięknych. Kierunek malarstwo. Zawsze byłam osobą wierzącą. W czasie liceum należałam do Oazy. I wszystko było takie proste...
     Kiedy zaczęłam studiować pojawił się pewien problem... Moi znajomi z roku nie chodzili do przeważnie do kościoła, często kpili z niego i ludzi wierzących. Ukryłam swoje przekonania. Nie przestałam chodzić do kościoła, ale też nie przyznawałam się do swej wiary. Bałam się, że mnie wyśmieją, nie będą się ze mną spotykać...
     Ostatnio na zajęciach z rysunku profesor poprosił abyśmy naszkicowali coś, co jest dla nas w życiu najważniejsze, coś, w co głęboko wierzymy...
     Chciałam narysować twarz Chrystusa, naprawdę chciałam... ale nie starczyło mi sił... nie miałam odwagi...
     Teraz siedzę w domu i próbuję Cię narysować Panie, ale nie umiem. Gdzie się ukryłeś? Chcę widzieć Twoje oblicze, chcę je narysować...
     Ale nie ma Cię w mojej wyobraźni. Nie ma.
     Gdzie się ukryłeś???????

VII- Drugi upadek- BARABASZ
     Mam takie dziwne imię. Moi rodzice byli zawsze zafascynowani judaizmem. A nazwali mnie Barabasz. Głupie imię. Nie wiem co to znaczy. W budzie miałem przez to straszne problemy. Kumple się nabijali. Ale nie o tym chciałem mówić. Chciałem mówić o celu, tego życia oczywiście! No więc kasa! To jest moja recepta na życie! Dobre, co? Też o tym myślicie, no bez ściemy. Każdemu o to chodzi. Ze mną jest jednak trochę inaczej. Ja chcę mieć szmal, ale nie chce mi się pracować. Co mi zostaje? Muszę kraść! I nie mam wyrzutów sumienia. Każdy orze jak może. Ostatnio była niezła akcja. Zrobiliśmy mały skok na sklep, ale wsadzili za kratki niewinnego sprzedawcę, bo właściciel sklepu powiedział, że to jego sprawka. Niezły przekręt, co?

VIII- Pan Jezus spotka płaczące niewiasty- PŁACZĄCE
     Marta i ja znamy się od dziciństwa. Zawsze byłyśmy przyjaciółkami. Takimi na śmierć i życie. Ja pierwsza wyszłam za mąż. Marta była moim świadkiem. Potem urodziłam dziecko. Chłopca. Byłam taka szczęśliwa! Trzy dni po narodzinach Mikołaja lekarze powiedzieli, że dziecko ma dziurawe płuco i brakuje mu jednej komory serca. Zadzwoniłam do Marty. Przyjechała. Płakałyśmy razem chyba ze dwie godziny. Dlaczego tak się stało mówiła Marta, dlaczego ciebie to spotyka? Ja też zadawałam sobie te pytania. Zrobię wszystko dla ciebie i Mikołaja. Zdobędę pieniądze, zrobimy operację, wszystko się ułoży zapewniała mnie moja przyjaciółka. Minęło pół roku! Pełne łez i nadziei. Sytuacja była krytyczna. Mikołaja czekała poważna operacja. Potrzebował też dawcy krwi. A grupę miał rzadką AB RH +. Trudno znaleźć dawcę! Ale Marta, przecież ona ma taka grupę krwi! Zadzwoniłam szybko. Wybacz, ale nie mogę! To zbyt wielkie ryzyko. Wiesz, jaka to rzadka grupa krwi, a jeśli mnie się coś stanie podczas przetaczania to, kto mnie wtedy uratuje? To zbyt wielkie ryzyko. Oto, co usłyszałam od przyjaciółki, która jeszcze niedawno ze łzami w oczach zapewniał mnie o swej pomocy... Cóż nie chcę jej osądzać, ale...

IX- Trzeci upadek- NARKOMAN
     Przywieźli mnie tutaj dziś rano. Leżałem na dworcu deptany przez przechodniów. Byłem na głodzie!! Zwijałem się z bólu! A ludzie mijali mnie obojętnie. Nie ma m pretensji. Sam sobie byłem winien. Ktoś jednak zadzwonił po karetkę i uratował mnie telefonem.
     Nie wiem co będzie dalej. Czy przestanę brać? Nie wiem. Boję się, że za chwilę znów będę potrzebował nowej działki.
     Jezu wiem, że Twój upadek był inny niż mój, ale proszę Cię, kiedy będziesz się podnosił z niego chwyć za rękę także i mnie, bo sam nie potrafię powstać!!!

X- Pan Jezus z szat obnażony- ULICA
     Wychowałam się na ulicy. Na niej żyłam, pracowałam. Jako... domyślacie się jako kto... Codziennie miałam innego mężczyznę. Zarabiałam dużo. Ja uliczny śmieć żyłam całkiem nieźle.. Ale nie będę wam więcej opowiadać... Chcę zapomnieć tamte poniżenia. Pragnę wam jednak jedno powiedzieć: niewiele potrzeba żeby obnażyć człowieka i obedrzeć go z godności. Nie potrzeba do tego wielkich czynów. Czasem wystarczy tylko małe słowo. Lata spędzone na ulicy pokazały mi, że człowiek często zdobywa swoją godność kosztem drugiego. Rozumiecie, godność z a godność! Kiedy ktoś będzie mały to ja będę wielki. Na każdy kroku poniżamy innych, by umocnić siebie!
     Po co??
     Uważajcie proszę, bo tak łatwo zniszczyć człowieka...

XI- Pan Jezus do krzyża przybity- NAWRÓCONY
     To, o czym chcę wam powiedzieć może się wydać banalne i naciągane. Ale nie bagatelizujcie tego. W czasie wakacji pojechałem na wycieczkę do Ziemi Świętej. Nie z pobudek religijnych- po prostu z ciekawości. Pewnego dnia zwiedziliśmy Bazylikę Grobu Pańskiego. I doszliśmy do Golgoty. Nikt ni uklęknął. A było z nami tylu wierzących. Błyskały flesze, ktoś leniwie żuł gumę, przewodnik coś opowiadał. Nagle uklęknąłem, to, co dawniej nie miało znaczenia: krzyż, gwoździe wbite w przeguby, stopy zakrwawione nabrały sensu. Nie wiem co powaliło mnie na kolan. Obojętność innych? A może pytanie: I to dla mnie???

XII- Pan Jezus umiera na krzyżu- PIOTR
     Powiem wam kim jestem, ale nie śmiejcie się jak często inni na ulicy. Ci nazywają takich jak ja mongołem. Albo korki! To nie jest przyjemne. A ja mam na imię Piotr, tak jak ten apostoł. Wiem różnie się od was, ale czy jestem gorszy? Najgorsze jest to, że często, kiedy chcecie się wzajemnie obrazić mówicie ty muminie, albo coś w tym rodzaju...
     Nie mam przyjaciół, kto się zaprzyjaźni z Downem!
     Jezu... Kiedy Ty umierałeś na krzyżu też byłeś samotny i opuszczony. Wszyscy się od Ciebie odwrócili. Oprócz Matki i kilku wiernych słuchaczy. Ale przez tą samotność otworzyłeś nam niebo! Wielkie to dla mnie pocieszenie.
     A jeśli czasem trochę płaczę Ty każdą łzę zbierasz Swą dobrą dłonią. I już nie jestem sam! Dzięki za wszystko!!!!!!!!

XIII- Pan Jezus z krzyża zdjęty- OJCIEC
     Czy kochałam mojego ojca? Nie wiem. Dużo pił, krzyczał, bil mnie i mamę. Kiedy miałam 15 lat uciekłam z domu i nigdy już tam nie wróciłam. Nienawidziłam ojca ze wszystkich sił.
     Po siedmiu latach dowiedziałam się, że jest z nim bardzo ciężko. Po wielu wahaniach wróciłam do domu. To był jego ostatni dzień życia. Tak jakby czekał na mnie, na moje przebaczenie. Kiedy umarł dotykałam jego zimnego ciała i nieruchomej twarzy. W nocy modliłam się nad jego ciałem. Byliśmy tylko we dwoje – on i ja. Ojciec i córka. I mimo całego zła, jakie mi wyrządził, dziękowałam Bogu, że mogę się przy nim modlić i towarzyszyć mu w jego ostatniej podróży.
     Bóg dał mi odwagę do przyjęcia tego, czego bałam się i o czym myślałam, że mnie przerasta....

XIV- Pan Jezus do grobu złożony- AKTOR
     Oto kolejny dzień w Domu Starców. Jest tu miło i przyjemnie. Dbają o nas. Ale mimo wszystko człowiek wciąż myśli o śmierci. To już niedługo. Za chwilę grób. Całe życie za mną. Ciekawe życie...
     Tak zawód aktora jest bardzo ciekawy. Pogoń za sukcesem, pieniędzmi, wrażeniami. Ludzie mnie uwielbiali, tysiące rozdanych autografów, setki nakręconych filmów. Co z tego zabiorę na tamten świat: mój samochód, festiwalowe nagrody, recenzje z gazet, pieniądze, sławę? Nie! Nie zmieszczą się tam! Tylko serce przejdzie przez wąski korytarz śmierci.
Boże! Jaki jestem pusty kiedy odpadają ode mnie te wszystkie światowe błyskotki. Czy znajdziesz we mnie choć kawałek miłości? Proszę bądź miłosierny!

Modlitwy: