Patrzyłyśmy w wodę, wypadł ci z rąk wianek.
Zatrzymać go chciałaś swoją bosą stopą,
lecz wzburzony potok śmiercionośną falą
dławił twego światła, płonący kaganek.
Wyszłyśmy z topieli, jakim cudem nie wiem.
prawie zdążyłyśmy wspomnienia osuszyć,
gdy lód się załamał pod twymi łyżwami.
Odeszłaś na zawsze wśród śpiewu requiem,
by ułuda świata nie uwiodła duszy
białej jak stokrotki pachnącej fiołkami.
