Ojciec świadczy o Synu

     Ewangelie — i cały Nowy Testament — dają świadectwo o Jezusie Chrystusie jako Synu Bożym. Jest to centralna prawda wiary chrześcijańskiej. Wyznając Chrystusa Synem „współistotnym” Ojcu, Kościół idzie wiernie za tym ewangelicznym świadectwem. Jezus Chrystus jest Synem Bożym w ścisłym i właściwym znaczeniu tego słowa. Jest więc „zrodzony” w Bogu, a nie „stworzony” przez Boga i z kolei „przyjęty” za Syna, czyli „adoptowany”. To świadectwo Ewangelii (oraz całego Nowego Testamentu), na którym opiera się wiara wszystkich chrześcijan, znajduje swe ostateczne źródło w Bogu — w Ojcu, który daje świadectwo o Chrystusie jako swoim Synu. Była już o tym mowa w poprzedniej katechezie poprzez nawiązanie do zapisu Ewangelii wedle Mateusza i Łukasza: „Nikt […] nie zna Syna, tylko Ojciec” (Mt 11,27); „Nikt […] nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec” (Łk 10,22).
     To jedyne i podstawowe świadectwo, które wypływa z odwiecznej tajemnicy życia trynitarnego, znajduje swój szczególny wyraz w Ewangeliach synoptycznych, naprzód przy opisie chrztu Jezusa w Jordanie, po raz drugi w opisie przemienienia Jezusa na górze Tabor. Oba wydarzenia zasługują na dokładne przypomnienie.
     Czytamy w Ewangelii św. Marka: „W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili, gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. A z nieba odezwał się głos: «Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie»” (Mk 1,9-11). Wedle zapisu Mateuszowego ten sam głos z nieba kieruje swe słowa nie wprost do Jezusa, ale do tych, którzy są obecni przy Jego chrzcie w Jordanie: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie” (Mt 3,17). W zapisie Łukaszowym (por. Łk 3,22) brzmienie tych słów jest takie same jak u Marka.
     Jesteśmy więc świadkami teofanii trynitarnej. Głos z nieba, który zwraca się do Syna w drugiej osobie: „Ty jesteś” (jak u Marka i Łukasza) lub też wskazuje na tego Syna w trzeciej osobie: „Ten jest” (jak u Mateusza), jest głosem Ojca. Ojciec niejako przedstawia swego Syna ludziom, którzy przyszli nad Jordan słuchać Jana Chrzciciela. Pośrednio więc przedstawia Jezusa całemu Izraelowi jako Tego, który przychodzi w mocy Ducha Świętego: namaszczony Duchem Świętym, czyli Mesjasz – Chrystus. Jest to Syn, w którym Ojciec „ma upodobanie”, Syn „umiłowany”. To „umiłowanie”, miłość, pośrednio wskazuje na Ducha Świętego w jedności trynitarnej, ale w teofanii przy chrzcie nad Jordanem nie jest to dostatecznie uwyraźnione.
     Świadectwo Ojca, zawarte w głosie, który pochodzi „z nieba” (z wysokości), ma miejsce u samego początku misji mesjańskiej Jezusa z Nazaretu. Powtórzy się ono w momencie poprzedzającym mękę oraz cały paschalny finał tej samej misji: w momencie przemienienia. Przy całym podobieństwie obu teofanii, zachodzi jednak wyraźna różnica, która w znacznej mierze wynika z kontekstu. Podczas chrztu w Jordanie Jezus zostaje ogłoszony Synem Bożym wobec całego ludu. Teofania przemienienia Pańskiego odnosi się tylko do kilku osób wybranych: nawet Apostołowie nie zostali do niej wprowadzeni in gremio; tylko trzech: Piotr, Jakub i Jan. „Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich”. Temu „przemienieniu” towarzyszy ukazanie się Eliasza z Mojżeszem, „którzy rozmawiali z Jezusem”. Gdy zaś Apostołowie, „przestraszeni” takim przebiegiem wydarzenia, równocześnie wyrażają pragnienie, aby je przedłużyć i utrwalić („dobrze nam tu być”), wówczas „zjawił się obłok, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!»” (por. Mk 9,2-7). Tak w zapisie Ewangelii Markowej; u Mateusza podobnie: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” (Mt 17,5). U Łukasza natomiast: „To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!” (Łk 9,35).
     Wydarzenie, opisane przez synoptyków, ma miejsce wówczas, kiedy Jezus przez swoje znaki (cuda), a także przez czyny i słowa dał już poznać siebie Izraelowi. Głos Ojca stanowi niejako potwierdzenie „z góry” tego, co już dojrzewało w świadomości uczniów. Jezus chciał, ażeby na podstawie znaków i słów wiara w Jego Boskie posłannictwo i synostwo zrodziła się w świadomości Jego słuchaczy niejako z wewnętrznego objawienia, które daje sam Ojciec.
     Pod tym względem szczególnie znamienna jest odpowiedź, jaką usłyszał Szymon Piotr po swym wyznaniu w pobliżu Cezarei Filipowej: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (Mt 16,16). Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie” (Mt 16,17). Wiadomo, jakie znaczenie ma powyższe wyznanie w ustach Szymona Piotra. Istotne jest to, iż prawda o Bożym synostwie Jezusa z Nazaretu — „Ty jesteś Chrystus [Mesjasz], Syn Boga żywego” — pochodzi od Ojca. Tylko Ojciec „zna Syna” (Mt 11,27), tylko Ojciec „wie, kim jest Syn” (Łk 10,22), i tylko Ojciec może udzielić tego poznania człowiekowi. To właśnie stwierdza Chrystus w odpowiedzi danej Piotrowi. Prawda o synostwie Bożym, która pojawiła się na ustach Apostoła, a przedtem dojrzała w jego wnętrzu, w jego świadomości, pochodzi z głębi samoobjawienia się Boga. Wszystkie analogiczne znaczenia wyrażenia „syn Boży”, znane już ze Starego Testamentu, zostają tutaj całkowicie przewyższone. Chrystus jest Synem Boga żywego, Synem w znaczeniu właściwym i istotnym tego słowa: jest „Bogiem z Boga”.
     Głos, jaki trzej Apostołowie słyszą w czasie przemienienia na górze (w której późniejsza tradycja upatruje górę Tabor), potwierdza to przeświadczenie, któremu dał wyraz Szymon Piotr w pobliżu Cezarei (wedle Mt 16,16). Potwierdza niejako „od zewnątrz” to, co Ojciec już „objawił od wewnątrz”. Jeśli teraz Ojciec potwierdza objawienie wewnętrzne o Bożym synostwie Chrystusa — „To jest Syn mój umiłowany, Jego słuchajcie” — to zdaje się zarazem tym świadectwem przygotowywać tych, którzy już uwierzyli, do wydarzeń zbliżającej się Paschy: do poniżającej śmierci Chrystusa na krzyżu. Jest rzeczą znamienną, że „gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im, mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie»” (Mt 17,9; podobnie Mk 9,9; także w pewnej mierze Łk 9,21). Teofania góry przemienienia Pańskiego pozostaje wyraźnie w związku z całością tajemnicy paschalnej Chrystusa.
     W tym ciągu można także odczytać znamienny zapis Ewangelii Janowej (J 12,20-28). Rzecz dzieje się po wskrzeszeniu Łazarza, gdy z jednej strony rośnie podziw dla Jezusa z Nazaretu, a z drugiej narasta zagrożenie. Wówczas Chrystus mówi o ziarnie pszenicznym, które musi obumrzeć, ażeby mogło przynieść plon obfity. Nawiązując zaś do tego porównania, kończy takimi słowami: „«[…] Teraz dusza moja doznała lęku i cóż mam powiedzieć? Ojcze, wybaw Mnie od tej godziny. Nie, właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę. Ojcze, wsław Twoje imię!» Wtem rozległ się głos z nieba: «Już wsławiłem i jeszcze wsławię»” (J 12,27-28). W tym głosie wyraża się odpowiedź Ojca, potwierdzająca słowa Jezusa poprzednio wypowiedziane: „Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy” (J 12,23).
     Syn Człowieczy, który zbliża się do swej paschalnej „godziny”, jest tym samym, o którym w teofanii chrztu i przemienienia głos z wysokości obwieścił: „Syn mój […] umiłowany […] w którym mam upodobanie […] wybrany”. W tym głosie zawierało się świadectwo Ojca o Synu. „Naoczny świadek” — Piotr Apostoł — powie w swym Drugim Liście, dodając otuchy chrześcijanom w trudnym momencie prześladowań: Jezus Chrystus „Otrzymał […] od Boga Ojca cześć i chwałę, gdy taki oto głos Go doszedł od wspaniałego Majestatu: To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie. I słyszeliśmy, jak ten głos doszedł z nieba, kiedy z Nim razem byliśmy na górze świętej” (2 P 1,17-18).
Jan Paweł II
27.5.1987
Kartki wielkanocne